Przeglądy techniczne – od 13.11.2017 bardzo ważne zmiany!

Foto: Piotr Jedzura /East News

„Przeglądy techniczne – od 13.11.2017 ważne zmiany!

Za przeglądy techniczne płacić będziemy przed rozpoczęciem badania, a jego rezultat, także negatywny, trafi do Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPiK).

Wprowadzenie wszystkich funkcjonalności systemu CEPiK 2.0 odkładane jest od stycznia 2016. Ostatecznie całym system ma zacząć działać w połowie 2018 roku, jednak już od 13 listopada 2017 roku wprowadzone zostaną ważne zmiany, które dotyczyć będą każdego posiadacza pojazdu. Okresowe przeglądy techniczne wykonywane będą nieco inaczej, niż dotychczas.

Przeglądy techniczne „po nowemu”

Dotychczas przeglądy techniczne wykonywano w ten sposób, że najpierw sprawdzano auto, a dopiero potem pobierano opłatę i wstawiano pieczątkę do dowodu rejestracyjnego. Teraz procedura ta zostanie odwrócona. Na stacji kontroli pojazdów na powitanie zostaniemy poproszeni o uiszczenie opłaty za badanie, a dopiero potem nasze auto trafi do sprawdzenia przez diagnostów. Wyniki badania technicznego mają być także na bieżąco przesyłane do systemu CEPiK 2.0. Jaki jest cel wprowadzenia tych regulacji?

Patologie związane z badaniami okresowymi

Obecnie, przed wejściem w życie nowych przepisów, mamy do czynienia z kilkoma patologiami związanymi z okresowymi badaniami pojazdów.

Pierwsza z nich to tzw. turystyka diagnostyczna. Przeglądy techniczne prowadzone są przez bardzo wiele stacji, dlatego właściciele samochodów często jeżdżą od jednej do drugiej, aż wreszcie uzyskają pozytywny wynik badania. Diagności mając tego świadomość chętnie przymykają oko na niedomagania techniczne pojazdów. Zdają sobie sprawę, że jeżeli oni nie dadzą klientowi pieczątki, na innej stacji zrobią to z ochotą. Nie do końca sprawne auto i tak będzie mogło nadal legalnie poruszać się po drogach, a pieniądze za przegląd zgarnie inna stacja diagnostyczna.

Drugim patologicznym zjawiskiem jest przyjmowanie przez właścicieli pojazdów stanowiska, że nie płacą oni za badanie techniczne, ale za wpis do dowodu rejestracyjnego. Jeżeli więc diagnosta miał zastrzeżenia do stanu technicznego samochodu, jego właściciel przerywał badanie i odmawiał uiszczenia zapłaty. Diagnosta tracił wtedy podwójnie – nie dość, że nie otrzymywał pieniędzy to jeszcze marnował czas, w którym mógł wykonać badanie innego samochodu.

Trzecia patologia, z którą kojarzą nam się przeglądy techniczne, to łapówkarstwo. Niestety wśród diagnostów znajdywały się czarne owce, które za kilkadziesiąt złotych przymykały oko na usterki techniczne samochodu. Diagności przyjmując pieniądze zadowalali się zapewnieniem właściciela pojazdu, że wkrótce usunie problemy techniczne, tylko nie zdążył tego zrobić przed przyjazdem na stację diagnostyczną.

Czy nowe przepisy pozwolą na wyeliminowanie patologii?

Nie da się ukryć, że zmiany zaproponowane przez ustawodawcę idą w dobrym kierunku, jednakże nie należy oczekiwać cudów.

Turystyka diagnostyczna zostanie na pewno utrudniona. Dzięki przekazywaniu na bieżąco podczas badania technicznego informacji o jego wynikach do CEPiK, każdy kolejny diagnosta do którego trafi pojazd, będzie wiedział jak przebiegało badanie w poprzedniej stacji. Tak więc jeżdżenie pomiędzy stacjami na „chybił-trafił” raczej straci sens. Niestety kierowcy, którzy poruszają się samochodami w kiepskim stanie, przeważnie o tym wiedzą. Mogą więc z pewnym wyprzedzeniem szukać stacji, na których porozumieją się z przychylnym diagnostą, zanim do badania technicznego w ogóle dojdzie.

Pewnemu ograniczeniu ulegnie także druga patologia, o której pisaliśmy, czyli nacisk właścicieli na pozytywny wynik badania technicznego. Nadal nie będzie to jednak całkowicie niemożliwe. Część badania przeprowadzana jest przez maszyny, ale część ciągle przecież polegać będzie na uznaniowej ocenie diagnosty. Jak wiadomo, tam gdzie mamy do czynienia z pewną uznaniowością, tam będą pojawiać się ludzie, którzy na ocenę diagnosty będą starali się wpłynąć.

Niestety trzecia patologia, czyli łapownictwo, na nowych przepisach ucierpi najmniej. Według czarnego scenariusza na skutek wprowadzonych zmian zostanie ona wręcz spotęgowana. Dotąd właściciel, który miał wątpliwości czy jego samochód przejdzie przegląd, czekał na badanie. Gdy szło ono nie po jego myśli, starał się „dodatkowo zachęcić” diagnostę do przymknięcia oka na usterki pojazdu. Po wprowadzeniu zmian, aby uniknąć pojawienia się w CEPiK adnotacji o negatywnym wyniku badania, właściciel feralnego auta będzie starał się wręczyć korzyść majątkową diagnoście jeszcze przed przystąpieniem do badania.

Zanim jednak uznamy, że zmiany sposobu w jaki

przeprowadzane będą przeglądy techniczne są nic nie warte pamiętajmy, że zawsze złodziej jest o krok przed stróżem prawa. Doceńmy więc to, że kolejne ekipy rządzące (projekt zmian przyjęto jeszcze w poprzedniej kadencji) zgodnie starają się walczyć z patologiami. W dodatku rządzący nie są ślepi na zagrożenia dla powodzenia reformy i dokonali jeszcze jednej

fot. Piotr Jedzura

zmiany. Teraz stacje kontroli pojazdów przejdą spod nadzoru starostów pod kontrolę centralną, Transportowego Urzędu Technicznego. Ma to na celu rozbicie dotychczasowych układów czy sieci koleżeńskich, które w jakiś sposób pobłażały patologiom. Z oceną reformy warto się więc wstrzymać co najmniej przez rok. Wtedy zobaczymy, czy faktycznie ukrócono patologie, a z dróg zniknęło chociaż trochę pojazdów w złym stanie technicznym.”

Źródło: https://www.autodna.pl/blog/przeglady-techniczne-od-13-11-2017-wazne-zmiany/

Dodaj komentarz